Rosemary | 10. Marzec 2010 @ 18:02
Dzień mijający na kontemplowaniu migreny nie jest dniem udanym. Chociaż pociesza mnie myśl, że to już środa, a więc z górki. Co z górki, dokładnie nie wiem, bo mój tydzień pracy działa w systemie 7/7, mimo to weekendy lubię. Łatwiej się oddycha i siedząc do późna człowiek nie ma wyrzutów sumienia :)
Kilka tygodni temu otrzymałam w prezencie matrioszkę - taką prawdziwą, rosyjską, prosto z Moskwy :) matrioszki kocham miłością dziwną do pojęcia, bo i kiczowate to, i w większości "made in china". Kolejny dowód na to, że miłość jest ślepa.
Czym (a może kim) jest matrioszka, pisać chyba nie muszę. Wszechwiedząca wikipedia mówi, że jest to rosyjska zabawka, złożona z drewnianych, wydrążonych w środku lalek, włożonych jedna w drugą. Postacie na nich przedstawione to najczęściej dziewczyny ubrane w ludowy strój, ale niektóre przedstawiają znanych polityków, pisarzy czy postacie historyczne. Pierwsze matrioszki powstały w końcu XIX wieku, a po Wystawie Światowej w 1900 roku, gdzie zdobyły ogromną popularność, zaczęto je produkować w Rosji masowo.
Zainspirowana wspomnianym wyżej cudnym prezentem oraz rosyjskim Vogue'iem, zapaliłam się sprawdzić, jakie matrioszkowe wariacje oferuje rynek hendmejd. Nie są to już tylko lalki. Matrioszkę można przypiąć jako broszkę, nosić jak kolczyk, a nawet zabrać do łóżka. W postaci poduszki. Krótko mówiąc, tradycyjne babuszki podbijają świat.
Miękkie matrioszki o przesłodkich buźkach szyte przez zouzoudesign i Ravenhill mogą być nie tylko prezentem dla kolekcjonera rosyjskich lalek, ale również brelokiem przy torbie czy zawsze uśmiechającym się towarzyszem przy biurku w pracy.

Matrioszka jako wzór na koszulkach lub miękkich poduchach (wengergirl). Wyobraźnia nie zna granic. Na przykład moja krajanka, krize, maluje dziwną historyjkę o kocich braciach, w której każdy z nich był... matrioszką.

Nie może się obejść bez biżuterii ;) w Pakamerze znalazłam zgrabne kolczyki oli, w których drobnych rozmiarów babuszki chowają się kolorowych ludowych wstążkach - przed oczyma pojawiają mi się czerwone korale i złote łany zbóż :) Obok - mój prywatny faworyt. Brochom AylaArt przyglądam się już od dłuższego czasu, chcę przygarnąć jedną, tylko wciąż nie wiem, którą najbardziej.

Pora zejść na ziemię i pomyśleć o jutrzejszej przeprawie. Kilkadziesiąt stron do przeczytania, kciuki mile widziane, bo lektura ta wcale zajmującą nie jest.
Rosemary | 9. Marzec 2010 @ 14:14
Facebook wtargnął w moje życie znienacka. Zniesmaczona poziomem NK, grona i paru innych portali społecznościowych, potrzebowałam nowego miejsca, gdzie mogłabym marnować mój bezcenny czas (nie tylko) wolny. Nie ukrywam, ze jestem netoholikiem, chociaż w wakacje udało mi się przeżyć bez niego 2tygodnie i nawet nie mieć żadnego efektu odstawienia. Ale nie o tym miało być.
Otóż Facebook wtargnął w moje życie znienacka i całkowicie mym wirtualnym bytem zawładnął. Początkowo traktowałam go jako narzędzie do budowania sieci przydatnych kontaktów. Jednak z czasem, kiedy przypadkiem odnalazłam kilku starych znajomych, stare sympatie i antypatie, zauważyłam, że moje podejście zaczęło się zmieniać. Nie ma bata - codziennie dzielnie przedzieram się przez dziesiątki news'ów moich znajomych i grup, do których należę - to moja nowa codzienna prasówka.
W gąszczu takich śmieci jak grupy pokroju "jeśli dołączy 769'382'467 użytkowników to stanę na głowie", można znaleźć też prawdziwe perełki. Moim ulubionym fanpage'em jest "Lietuva senose fotografijose" - Litwa na starych fotografiach. Jak sama nazwa wskazuje, jest to strona zrzeszająca miłośników starej fotografii.
Jak zahipnotyzowana mogę przeglądać grupowe albumy godzinami nie czując upływu czasu. Przenoszę się do nieistniejącego już świata i miejsc, które znam osobiście, ale które na tych zdjęciach są zupełnie inne. 50, 100 a nawet 150 lat temu... Najbardziej inspirujące jednak są zdjęcia portretowe. Siedzi taki ludź lub ludzia w XIXwiecznym kubraczku, fryzurą retro i wodzi za Tobą oczami. Fascynujące! Zaczynam zastanawiać się, kim była ta osoba, co robiła w życiu, czy była szczęśliwa? A kiedy uświadamiasz, że tego kogoś już nie ma wśród nas, robi się nieswojo.
Pora zmienić ton i w końcu pokazać, nad czym tak się rozczulam :)

A to zdjęcie na forum wzbudziło duże zainteresowanie :) Ponoć wygląda jak nawiedzone, szczególnie dziewczynka w centrum zdjęcia z upiornym spojrzeniem...

Najlepsze są zdjęcia osób anonimowych. Ktoś gdzieś znalazł zdjęcie i przesłał na stronę grupy, ludzie bez imienia i przeszłości, moment zatrzymany na dziesięciolecia. Takie fotografie można spotkać na pchlich targach, można je kupić jak kartkę pocztową - kupić człowieka, którego nie znasz i nigdy nie poznasz.
Podobno na Jarmarku Dominikańskim niemieccy turyści czasami wśród sprzedawanych staroci znajdują zdjęcia swoich dziadków. Chichot historii, która bawi się ludzkimi losami.
Zdjęcia pochodzą z grupy "Lietuva senose fotografijose"
Rosemary | 8. Marzec 2010 @ 19:02
Ostatni wpis wskazuje na to, że Rosemary zapadła w sen zimowy i ciurkiem przespała prawie miesiąc!
Ale oto (mimo, że za oknem wciąż od czasu do czasu śnieży) Luby mój (jak na 8 marca przystało) sprawił mi przeogromną radość bukiet tulipanów wręczając :)
Czy to pobudka ostateczna, czy znowu pokusa wcisnąć "snooze" okaże się silniejsza - nie wiem. Ale wiosnę czuję w powietrzu, może nie jutro i nie pojutrze, ale wkrótce na pewno przyjdzie i rozgości się na dłużej!
Tymczasem jednak cieszmy się naszymi tulipanami i miłymi (jak rzadko) panami :) i oby częściej uśmiech gościł na naszych twarzach, a pracodawca doceniał nie tylko z musu przestrzegania parytetów, ale za nasze osiągnięcia!
White Daisy Meadow by
JujaCrafts;
Tulip Earrings by
antigony;
Fairy Flowers by
ZsBcreations;
Yellow and Red Tulip by
DeborahVoizin
Wśród moich tworów również nie zabrakło kwiatów, kwiatków, kwiatuszków

:)
Rosemary | 4. Luty 2010 @ 18:16
Walentynki tuż-tuż :)

